Wydaje si jednak, e ksidz go usucha; znowu przygarn dziewczyn, szepce jej co gorczkowo, ona, przez chwil, skupiona, krci z niedowierzaniem gow, a nagle wyzwala si z objcia, krzyczy wysokim, histerycznym sopranem: Nie zabijajcie! Nie chc umiera!.. Nie chc!.. To dobrze, e siepacze odepchnli j kolbami, e znikna gdzie w przodzie, w szpalerze cieni z karabinami, a jej krzyk uwiz w zwierzcym, stumionym czyj rk skowycie. 